Blog > Komentarze do wpisu
Back in Black

Ostatnie dni to kilka dobrych nowin treningowych. Przede wszystkim i ja, i Ola, wygrzebujemy się z kryzysów. Ola katorżniczą pracą poprawia stan swojego kręgosłupa, pozycję w biegu, gibkość. W związku z tym pojawiły się u niej dziwne bóle, których nigdy nie odczuwała, nawet zakwasy w mięśniach czworogłowych, wcześniej rzecz niespotykana (przynajmniej wie, jak ja cierpię, bo u mnie zakwasy to codzienność). Wyraźnie widać, że zmienia się mechanika ruchu, np. w dobrze rozbieganych butach Ola nabawiła się koszmarnych obtarć, stopa inaczej musi się układać. Stosujemy relaksację poizometryczną, klasyczne rozciąganie, matę relaksacyjną, the Stick, ćwiczenia techniczne i różne warianty pracy rąk. Co najwazniejsze - trening jest już właściwie wprowadzony na 100%, a dwugłowce nie dokuczają.

U mnie przeskok kompletny od dna do normalności. Wygląda na to, że za większość problemów odpowiadały niedobory soli, konkretnie sodu. Fachowo nazywa się to hiponatremią. Po dwóch dniach nasalania jak ręką odjął minęły dolegliwości, które dokuczały mi od miesięcy. Oczywiście dopuszczam nadal myśl, że to efekt odpoczynku lub zwykłe placebo, ale poszlaki wskazują na co innego.

Wcześniej, mimo odpuszczania i odpoczynku, w kwestii samopoczucia niewiele się zmieniło. Tymczasem po wprowadzeniu do diety pokaźnych ilości soli nastąpiło moje odrodzenie. To cały szereg różnych zmian. Zaczęło się o poranku. Otóż ustapiło mi poranne zmęczenie. Do tej pory budziłem się rano zmęczony, nieważne jak długo spałem. Wstawałem zmęczony, a potem było tylko gorzej. Nogi miałem jak kołki, ociężałe, obolałe. Czułem się wykończony, nic dziwnego, że pojawiały się myśli o przetrenowaniu, choć właściwie nie było czym. Po nasoleniu nagle obudziłem się rześki i gibki jak Leszek Blanik. Teraz po kilku cięższych dniach jest zmęczenie, są zakwasy, ale to ma zupełnie inny charakter. To takie zdrowsze uczucie.

Dalej - ustapiły niemal zupełnie dziwne drgawki mięśni. Zdarzało mi się to nagminnie, na rękach, nogach, całe wiązki mięśniowe drgały, nawet rozluźniony mięsień był w ruchu. Teraz jest spokój. Zmieniło się nawet samopoczucie psychiczne, sód odgrywa dużą rolę w procesach w mózgu, więc myśli mam jaśniejsze niż zwykle ; )

No i najważniejsze - zacząłem normalnie biegać. Niesamowite uczucie. Czuję, że biegnę. Maj, czerwiec, lipiec, te najgorsze miesiące, to była bardziej jakaś kłapanina, wymęczone posuwanie się do przodu. Nawet gdy się rozpędzałem, nogi były jakieś nie ten tego, nie czułem odbicia, sprężystości. Po prostu mięśnie oklapnięte, bez życia. Przez to rzeźbiłem niemiłosiernie. Ci, którzy widzieli mnie na żywo lub na flmikach, od razu zwracali uwagę na to, że biegnę jakoś ciężko. Wysyłalem znajomemu, analizującemu technikę, swoje nagrane odcinki. Napisał, że niby wszystko OK, ale jakoś ciężko to wygląda. Tak też się czułem.

Tymczasem teraz ożyłem. W biegu mam zupełnie inne samopoczucie - czuję, że mam kontrolę nad biegiem. Stopy gładko odbijają się od nawierzchni. Dramatycznie wzrosła prędkość rozbiegań. Drugiego dnia nasalania na kilometrze pomiarowym w lesie zobaczyłem 4:14 - najszybciej w tym roku, mimo upału i zmęczenia długim rozbieganiem dzień wcześniej. To powinna była być normalna prędkość moich rozbiegań w sezonie, tymczasem wcześniej kłapałem po 4:40-5:10/km i czułem się, jakbym miał za sobą rozpostarty spadochron. Na każdym treningu biegowym czuję zmianę. Czekałem specjalnie kilka dni, żeby zobaczyć, czy to nie przypadek, ale to chyba trwały trend. Dzisiaj w upale i zabójczej wilgotności, dzień po mocnym treningu, kiedy wydawało mi się, że prawie stoję w miejscu, miałem na liczniku poniżej 4:30/km w lesie na lekko krosowym kilometrze pomiarowym. Tymczasem korelacja prędkości/samopoczucia łagodnych treningów to u mnie zawsze ważna wskazówka w treningu.

Co robiłem wczoraj? Po raz pierwszy od 1,5 miesiąca mocniejsze bieganie. Wreszcie nie rozruchy i wolne, machnąłem 20x300m interwału. Dośc spokojnie, hamowałem się, do tego padał deszcz i wiało wściekle, przerwy były dość długie, ale czułem się nareszcie normalnie. Chociaż po takiej przerwie prędkości rzędu 2:55/km wydawały się nieprzyzwoicie wysokie.

Dzisiaj po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna wyszedłem wieczorem na drugie rozbieganie w ciągu dnia. To chyba najlepiej pokazuje skalę zmian : )

Z jednej strony cieszę się, że chyba w końcu odkryłem przyczynę strasznego dołka, a z drugiej - jestem wściekły. Ten trop solny już dawno pojawiał się w moich różnych przemyśleniach, ale nigdy nie potraktowałem tego odpowiednio poważnie. Nigdy też nie miałem jednak takich problemów, tak długo i tak poważnych. Ale może być tak, że wiele moich dziwnych wpadek w przeszłości, nagłych załamań formy i przede wszystkim - raptownych i spektakularnych osłabnięć w trakcie każdego dłuższego biegu, od treningów po starty - było spowodowane gospodarką sodu. Niskosolna dieta + obfite pocenie się + duże ilości wypijanej wody = łagodna hiponatremia. Wyjaśniałoby to wiele dziwnych problemów startowych i treningowych.  Śledzę to teraz uważnie. Ale jak taki drobiazg może człowieka zniszczyć, nisamowite wręcz.

Mam wstępnie zaplanowane jesienne starty, ale bardzo wstepnie. Trzeba nadrobić zaległości treningowe i się nieco odkuć. Na początku września mam ligę lekkoatletyczną, wcześniej chciałbym wystartować coś na bieżni. Za tydzień w Międzyzdrojach jest ostatnia w tym roku szansa na 5000m. Kusi mnie, chociaż to kawałek jazdy i nie mam szans na odbudowanie do tego czasu formy. Ale być może pobiegnę tam, żeby sprawdzić, czy jest różnica w samopoczuciu w trakcie szybszego biegu - czy jestem w stanie zmusić się do dużego wysiłku, zawalczyć, cisnąć. Moja najwolniejsza piątka w historii to 15:01 i mam nadzieję, że wolniej już nigdy nie pobiegnę. Zobaczę, jak pod koniec tygodnia, przy kilometrażu przekraczającym po raz pierwszy od kwietnia 100km/tygodniowo, będę reagował na trening.

Jedzcie sól, ludzie, jednak się przydaje.

wtorek, 10 sierpnia 2010, plathman

Polecane wpisy

  • Nowy sezon, nowe wyzwania

    Dzisiejszy dzień to dla mnie oficjalne rozpoczęcie przygotowań do kolejnego sezonu. Oficjalne - nie znaczy, że faktyczne. Ta data to pochodna moich biegowych po

  • Kilka słów o maratonie

    Przetrwałem przygotowania do maratonu, chyba można już tak powiedzieć. Wczoraj wieczorem po 13 godzinach jazdy dotarłem do Słupska, dzień wcześniej po 4 godzina

  • Trening maratoński

    Szybki raport dla ciekawskich z treningu do maratonu w wykonaniu teamu MO czyli Marcin i Ola. Lekko nie jest. Zaadoptowaliśmy się do Ustrzyk, przetrwaliśmy ochł

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: K@rol, *.222.252.190.spray.net.pl
2010/08/10 07:19:33
Niby trzech najwiekszych białych "zabójców": mąka, cukier i sól. A tu proszę :)
A nie czujesz wzmożonego pragnienia po "nasalaniu się"? U mnie bywają momenty, że nie moge ugasić pragnienia.....
-
Gość: QbaKrause, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/08/10 09:39:33
Śledzę Twojego bloga od dawna i czasami "przykro" było czytać kolejne wpisy w ponurym tonie. Cieszę się, że znalazłeś przyczynę gorszej formy, ale przede wszystkim cieszy zmiana nastawienia (przestałeś marudzić i narzekać na wszystko), a z ostatniego wpisu bije dobra energia. Tak trzymać!!!
-
2010/08/10 09:42:52
No tu jest jakiś dziwny mechanizm. Z jednej strony czuję czasami, to fakt. Z drugiej jednak organizm tej wody mniej wydala. Doczytałem bowiem, że pragnienie czasami jest zwiększone, również kiedy masz niedobory soli. Bo organizm, żeby wyrównać jej stężenie we krwi, które jest bardzo ważne, pozbywa się wody, dlatego np. często sikasz. Nawet gdy jesteś odwodniony, organizm mimo wszystko pozbywa się wody, bo stężenie sodu w komórkach jest kluczowe dla działania mózgu i nie może być zbyt niskie. A to proste działanie - nie masz więcej soli, jest zbyt rozcieńczona, to pozbywasz się wody. Na tej zasadzie jesteś i odsolony, i odwodniony, co w biegach jest zabójcze. Prawdopodobnie u mnie to tak działało.

Natomiast jeśli spożywasz dużo soli, to woda może być potrzebna do odpowiedniego rozcieńczenia krwi. W tym jednak momencie organizm łatwiej sobie radzi, bo może zwiększyć wydzielanie nadmiaru sodu z moczem i potem.

Podsumowując krótko, czasami zdarzają mi się ataki pragnienia, ale równie często zdarzały mi się chyba wcześniej, może zaś i częściej.
-
Gość: kirk, *.nat.student.pw.edu.pl
2010/08/10 10:15:35
Hej,

Marcinie drżenie mięśni i takie "tiki" mięśniowe to pierwszy objaw niedoboru magnezu. A co do magicznego działania soli to ja jeszcze zaciągnę języka gdzie trzeba :)

Pozdrawiam
-
2010/08/10 10:57:51
Pozytywna energia stąd, że fizycznie samopoczucie jest dużo lepsze : )

Co do magnezu - ten wskaźnik kontroluję od bardzo dawna, w przeciwieństwie do sodu, który mierzyłem sporadycznie. Mam sporą historię niskich poziomów magnezu. Wydaje mi się, że po prostu taka mam budowę ciała i specyfikę organizmu, że pocę się mocno i tracę dużo minerałów.

Normy magnezu to 1,6 - 3mg. Kiedyś miałem go na poziomie zwykle ok. 1,8, czyli niski, prawdopodobnie w okresach ciężkiego treningu mogło to nawet spadać. W związku z tym pojawiały się rzeczywiście typowe objawy: drżenie powieki, skurcze mięśni. Odkryłem też, że przy niskim poziomach magnezu zdarzało mi się wyjątkowo często kołatanie serca, bardzo nieprzyjemna sprawa.

W tej chwili więc biorę magnez codziennie, kiedy jestem w normalnym treningu. Widać to bardzo dobrze w badaniach, poziom we krwi skoczył do 2,0-2,1. Negatywne objawy zniknęły, przede wszystkim kołatanie, co było bardzo stresujące. Obecne problemy nie są więc raczej spowodowane magnezem, on jest pod kontrolą.

Jeśli dowiesz się czegoś o sodzie, chętnie posłucham. W chwili obecnej mierzę też poziom potasu, ale on jest bezpieczny, dokładnie w środku normy, od kilku lat. Nie mierzę wapnia, ale to chyba jest badanie niedostępne przy krwi, przynajmniej u mnie. Z wapniem jednak zwykle nie ma problemu, w razie deficytu jest czerpany z kości. Ja jem dużo produktów mlecznych, jogurtów, serów, mleka, nie miałem nigdy żadnego złamania, myślę, że pod względem wapnia jest OK. Czyli problemy są z magnezem (pod kontrolą) i sodem (już pod kontrolą).
-
Gość: bartezzzzz, *.pmrcorporate.com
2010/08/10 11:42:49
Poziom sodu jest bardzo ważny, ale przecież sól kuchenna nie jest jego jedynym źródłem.
Polecam seler naciowy do surówek :)
Marcin, zwróć uwagę czy po takim dość intensywnym nasalaniu wzrósł Twój ciężar ciała.
Jeśli w organizmie zwiększa się poziom toksyn (np. chlorku sodu), organizm zatrzymuje w sobie wodę, aby rozrzedzić stężenie toksyn.
pozdro
-
2010/08/10 17:46:41
Hej Bartez,

waga mi nie wzrosła, może minimalnie w pierwszych dniach, poza tym jednak jest to cały czas to samo. Czytałem o tym, że ładowanie sola może powodować przejściowy wzrost wagi, ale nie widzę tego u siebie.

Trudno zgodzić się z nazywaniem soli trucizną. Jest to substancja toksyczna przy spożywaniu na raz dużych ilości, ale poza tym niezbędna do życia. Czyli wygląda to podobnie jak w przypadku większości innych witamin i minerałów. Zatrzymywanie soli w organizmie odbywa się, z tego co czytam, w sposób, jaki opisałem - chodzi tu o stałą gęstość płynu w organizmie. Jeśli ilość soli spada, woda wypływa z organizmu, jeśli rośnie - jest zatrzymywana, ale przede wszystkim zwiększa się wydzielanie soli.

Swoją drogą, do ciekawostek mojego przypadku mogę dodać to, że kiedyś miałem zacieki solne na ubraniu po treningu - teraz od dawna mi się to nie pojawia, na co nie zwróciłem uwagi. Może to sugerować małą zawartość soli w pocie. I rzeczywiście, od dawna w trakcie biegu nie czuj charakterystycznego słonego smaku, kiedy pot spływa mi po twarzy.

Oczywiście nie zachęcam nikogo do jedzenia dużej ilości soli. Po prostu na swoim przypadku przekonałem się, że ta substancja, określana wszędzie jako szkodliwa, może w przypadku braków powodować duże problemy. Warto więc monitorować jej stan. Dodam jeszcze kolejną ciekawostkę: w badaniach triatlonistów wyszło, że na mecie blisko 1/3 z nich miała niedobory soli. Wiązało się to z dużymi stratami w trakcie długiego wysiłku fizycznego. Na forach biegaczy ultra jest sporo dyskusji i porad na temat soli, raczej zaleca się jej suplementacje w trakcie bardzo długich biegów.

Co do selera - pewnie musiałbym to jeść kilogramami, a wiesz, że ja za zieleniną niespecjalnie przepadam ; ) Jestem typem węglowodanowo-mięsnym, niektóre owoce jeszcze jem chętnie, ale warzywa już średnio. A moje ostatnie doświadczenia ze Stanów, gdzie opychałem się zieleniną, rybami, jadłem mniej mięsa, zero słodyczy, i ogólnie prowadziłem wyjątkowo zdrowy tryb życia, były mocno negatywne, słabłem w oczach. Najwyraźniej mam organizm, który domaga się dowozu twardych kalorii ; )
-
Gość: airda, *.ssp.dialog.net.pl
2010/08/10 22:34:17
Nie rozumiem dlaczego stosowales diete niskosolna - skad wzial sie pomysl o niesleniu np. ziemniakow czy innych jarzyn? Takie kobinowanie z odzywianiem, ograniczanie roznorodnosci wczesniej czy pozniej skutkuje dziwnymi objawami. Przyjrzales sie kompleksowo swojemu sposobowi odzywiania? Moze to np. nie wysztkie bledy? Zakladajac, ze znalazles przyczyne.
-
2010/08/10 22:45:02
No ba, a wiesz, jak mam daleko do solniczki? ; ) Ograniczyłem kiedyś sól, kiedy miałem zaskakująco wysokie wyniki pomiarów ciśnienia - i tak jakoś zostało. Poza tym jem wszystko, co się rusza i na drzewo nie ucieka, ale kto wie, pewnie jakieś błędy popełniam...
-
Gość: tomek michałowski, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/08/10 23:19:25
Treneiro Soleiro
jak nie ma marności to trening traci na jakości ;-)
teraz tylko chlanie i dragi Ci zostały jak sól nie pomoże ;-(
Twoje Charty za to w dobrej formie ;-)
-
Gość: Maja Andersz, *.marketing-house.pl
2010/08/11 15:54:42
Dzień dobry,

chciałabym zainteresować Pana informacjami na temat nowego, dużego wydarzenia na biegowej mapie Polski. Mowa o Festiwalu Biegowym, który będzie jednym z największych wydarzeń sportowych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Impreza, część Forum Ekonomicznego, zwanego Wschodnim Davos, odbędzie się w 11 - 12 września 2010 roku w Krynicy-Zdrój i jest przeznaczona zarówno dla zawodowców, jak i amatorów. W ramach Festiwalu odbędzie się 6 biegów o łącznej długości ponad 200 km! Na uczestników czekają zróżnicowane pod względem długości i stopnia trudności trasy oraz dodatkowe atrakcje m.in. forum "Sport Zdrowie Pieniądze".

Będę wdzięczna za informację na jaki adres mailowy mogę przesłać dodatkowe informacje o Festiwalu.

Pozdrawiam
Maja Andersz
-
2010/08/11 21:53:48
Witam,

o Festiwalu wiele słyszałem, ciągle o nim trąbią np. na maratonach polskich. Impreza ciekawa, ale niestety dla mnie - zdecydowanie za daleko. Poza tym jeszcze nigdy nie biegałem w tego typu imprezie, górki to nie moja bajka na razie. Dziękuję więc za informacje, na pewno będę śledził wyniki i zdjęcia.
-
Gość: gasper, *.adsl.inetia.pl
2010/08/12 13:46:44
Charcie Tomaszu ! sprawdzę Twoją formę przy najbliższej okazji ;)
-
Gość: tomo, *.xdsl.centertel.pl
2010/08/13 19:36:13
Cześć Marcin,
Czytam już twojego bloga bardzo długi czas i muszę Ci powiedzieć, że jest z jednym lepszych jaki czytam.
A na pewno najlepszy wśród blogów biegaczy.
Można na nim znaleźć dużo ciekawych artykułów, a także dużo przydatnych biegaczom.

Mam pytanie czy ty masz jakiś dochód z tego bloga, bo widzę, że się bardzo angażujesz.

Pozdrawiam,
Tomek
-
Gość: tomek michałowski, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/08/13 21:24:11
Człowieku Kijka !
Ty biegasz 2x dziennie więc gdzie mi do Ciebie, dodatkowo mam kiepskiego trenera ;-)
-
2010/08/14 12:26:57
Tomek, moim jedynym dochodem z bloga jest zadowolenie czytelników ; ) Ale też nigdy nie pisałem go dla pieniędzy. Zacząłem pisać wiele lat temu, a potem już poszło. Wstawienie notki raz na kilka dni to nie jest wielki problem. Cieszę się, że czasami trafiam w dobry temat. Tak było ostatnio z tym sodem - okazało się, że problem dotyczy większej liczny osób. Niektórych mój wpis zmobilizował zaś przynajmniej do zrobienia badań krwi ; )
-
Gość: tomo, *.xdsl.centertel.pl
2010/08/14 14:17:06
Ok rozumiem, wiem że robisz to z przyjemności.
Ten blog kreuję Ciebie jako Experta biegowego.

Uważam jednak, że mógłbyś dorobić trochę pieniędzy poprzez taki sposób.
Na pewno przydałoby Ci się do lepszego trenowania.
Masz możliwości do tego, ludzie chętnie Cię czytają.
Jakbyś był zainteresowany to mogę Ci pokazać jak.

Pozdrawiam
-
Gość: gasper, *.adsl.inetia.pl
2010/08/14 22:28:05
Tomek, Twój trener to spoko gość - ostatnio radzi, żeby więcej solić - jak zacznie pisać o tej drugiej przyprawie to rzucam wszystko i zapisuje sie do jego teamu ;)
-
2010/08/21 23:11:30
Hej Tomo, nie wiem, czy jeszcze zaglądasz w te komentarze. Prawdę mówiąc jestem nieco sceptyczny, co do możliwości zarobku poprzez swojego bloga. On jest w założeniu niszowy, mało atrakcyjny wizualnie, nie ma wielkiej oglądalności. Od początku założyłem, że celuję w pasjonatów, a nie tych, którzy lubią oglądać animacje czy obrazki. Dlatego blog jest prosty, typowo tekstowy, czarno-biały. Ale oczywiście jeśli masz jakiś pomysł, chętnie go wysłucham, dodatkowe fundusze przydadzą się każdemu, nie byłem jeszcze w Australii, a chętnie bym się wybrał ; ) W razie czego mój mail to m.nagorek [at] gmail.com. Pozdrawiam!
-
Gość: black, *.chello.pl
2010/08/23 13:33:13
Aż się zaśmiałam widząc tytuł wpisu !!!! Long live rock and roll !!!
A tak poza tym to dobrze, że wracasz do formy - pozdrawiam
-
Gość: tomo, *.xdsl.centertel.pl
2010/08/25 10:09:39
Hej Marcin,
Dotarła wiadomość na miala?
Chciałbym tylko się upewnić

Pozdrawiam